INDUSTRYZ ZONE 53.KFF: CASE STUDY - FINANSOWANIE W FILMIE DOKUMENTALNYM

„Case study” to spotkanie, na którym profesjonaliści z branży producenckiej analizują konkretne przykłady finansowania filmów. Nie ma tu teoretyzowania czy oderwanych od realiów rynku ogólników. Zawodowcy omawiają problemy, z którymi sami zmagali się w swojej karierze. Takie spotkanie odbyło się 28.05.2013, trzeciego dnia 53. KFF, w Małopolskim Ogrodzie Sztuki.


Prezentacji Martichki Bozhilovej, bułgarskiej producentki pracującej w ramach AGITPROP od 1999 roku, można było by nadać tytuł: „koprodukcja w Europie w czasach kryzysu ekonomicznego”. Problemem, z którym producentka musiała się zmierzyć w swojej karierze, było znalezienie zachodnich inwestorów dla projektu pochodzącego z małego, wschodnioeuropejskiego kraju. Pierwszym dokumentem w jej dorobku był film „Georgi and the buterflies” (2004), który miał szczęście znaleźć producentów niemal od razu i to w dodatku aż z siedmiu krajów.

Los odwrócił się jednak od AGITPROP w czasie pracy nad filmem „The boy who was a king” (2011) (polski tytuł to „Chłopiec, który został carem”). Był to niezwykle ważny projekt, w szczególności dla bułgarskiego społeczeństwa. Film opowiada historię Simeona Saxe-Coburg-Gotha, członka rodziny królewskiej, który po „wyzwoleniu” przez komunistów Bułgarii, został odsunięty od rządów. Potomek wraca jednak po latach do wolnej Bułgarii, by zaangażować się w politykę. Na fali niechęci społeczeństwa bułgarskiego do dawnej i obecnej władzy, Simeon zostaje premierem, wkrótce potem jednak kompromituje się i traci poparcie obywateli. Dla pozyskania sponsorów Bozhilova rozsyłała wydane starannie w zaledwie dwudziestu egzemplarzach książki, które zawierały plany graficzne filmu, zdjęcia itd.

Projekt miał otrzymać 150 tys. euro od National Film Fund Bulgaria. Prace nad filmem rozpoczęto, ale kraj ucierpiał z powodu kryzysu finansowego i decydenci z National Film odmówili finansowania projektu. Martichka Bozhilova, dzięki sukcesowi wcześniejszej „Georgi and the butterflies” znalazła w końcu poważnych producentów za granicą, w tym Germany ZeroOne i brytyjską Channel 4. Od krajowego inwestora projekt otrzymał w końcu połowę zapowiedzianego funduszu. Film nie sprzedał się, pozostawiając w budżecie dziurę wielkości 50 tysięcy euro. Twórcy mają nadzieję, że z uwagi na uniwersalną realizację tematu, film ma szansę na ponowne odkrycie.

Odmienny problem pojawił się przy pracy nad  filmem „Balkan Melodie” (2012), opowiadającym historię szwajcarskiego odkrywcy-muzykologa działającego na Bałkanach. Niemcy, którzy początkowo mieli finansować projekt, musieli odmówić. W obliczu kryzysu finansowego nie mogli bowiem pozwolić na oddanie pieniędzy twórcom, którzy robią film nie związany z Niemcami. Mimo to udało się znaleźć producentów za granicą, w Szwajcarii. By AGITPROP mógł zostać koproducentem musiał wnieść przynajmniej 10-procentowy udział w skali całego budżetu. Przy wszystkich wysiłkach udało się zgromadzić jedynie 9.15 %. Z pomocą przyszła inflacja, dzięki której AGITPROP uzyskał 10 % udziału.

Kolejną prezentacją było wystąpienie Sławomira Grünberga na temat programu Kickstarter. Jest to strona internetowa, na której twórcy mogą prezentować swoje pomysły i oczekiwać wsparcia od zainteresowanych danym tematem internautów. Grünberg wspomniał o czterech etapach pracy w Kickstarterze:

1. Stworzenie specjalnego trailera (max. 5 min.) dla Kickstartera.
2.Pitching (najczęściej mailowy).
3.Zaprezentowanie się przed kamerą w celu przekonania potencjalnych sponsorów.
4.Ciągła aktualizacja wiadomości na temat postępów w pracy nad projektem.

Kickstarter opiera się na zasadzie „all or nothing” – jeśli nie uzyska się wyznaczonych na początku celów, traci się wszystkie uzbierane dotąd fundusze. Ciekawe, że każdy, nawet najmniejszy wkład finansowy, czyni z użytkownika Internetu koproducenta projektu, tym samym umieszczając jego nazwisko w napisach końcowych.

Sławomir Grünberg jest w trakcie zdobywania przez Kickstartera budżetu na realizację swojego filmu „Karski i władcy ludzkości”.
W moim odczuciu najważniejszą zaletą „Case study” był wysoki poziom dyskusji. Audytorium, złożone przeważnie z osób zainteresowanych branżą producencką, zadawało konkretne, dociekliwe pytania, pogłębiając analizę przedstawianych przypadków. 


Michał Kucharczyk
fot. Tomas
Korczynski